test pass

Tutaj na zesłaniu poznałem dziwną i niezwykle innowacyjną sztukę testowania, właściwie to chodzi o podejście jakiego się używa podczas fazy testowania. Framework z którego korzystam, które jest autorstwa firmy z którą aktualnie współpracuje, nie zawsze nadąża za aplikacją która jest testowana, szczególnie na maszynach z więcej niż jednym rdzeniem. W związku z tym, stosuje się sztuczki, np. zwiększenie priorytetu dla aplikacji testującej, czy też odpowiednie ustawienie affinity [wikipedia] dla aplikacji testowanej i testującej plus dodatkowe ostrzeżenie od testera, który miał już z tym do czynienia „don’t touch anything now”. Szczerze mówiąc do tego momentu jestem jeszcze w stanie wszystko zrozumieć. Ale! Dodał o jedno stwierdzenie za dużo: „Jeżeli się nie uda, to odpal jeszcze raz i jeszcze raz, aż przejdzie”. WTF? Jakiej jakości będzie/jest ten kod? Czy testy się pisze z nadzieją, że może sie uda? Czy może po to żeby znaleźć i wyeliminować błędy? Czy jedna na dziesięć prób , która się powiedzie mówi że wszystko jest ok, czy jedna nieudana na dziesięć udanych mówi, że powinieneś się zastanowić, bo chyba czegoś zapomniałeś w kodzie zrobić jak należy.
A ty po ilu testach się uśmiechniesz?

Dodaj komentarz