Nie bój się powiedzieć: nie wiem

Pomyślcie sobie gdy idziecie do lekarza i strasznie was coś boli. Macie wizytę, doktor bada i opukuje i finał finałów: chcielibyście dostać informacje że lekarz nie wie i zaleca wizytę u specjalisty, czy lepiej żebyście dostali witaminę C, podczas gdy np. wasze oko wygląda jak u osób zarażonych wirusem H1Z1? Ja wybieram opcje 1. Oszczędzam swój czas, swoją nadzieję że to co dostałem mnie wyleczy i oszczędzam reputację lekarza u którego byłem, bo na pewno wrażeniami z leczenia podzielę się z innymi.
Ostatnio powiedziałem: „nie wiem, nie mogę tego zrobić, to jest poza moim poziomem wiedzy” – i wiecie co, świat się nie skończył. Zadanie dotyczyło wyznaczania jakichś standardów technicznych w miejscu gdzie pracuje. Oczywiście mogłem dorzucić swoje trzy grosze, ale pomyślałem że lepiej nie wtykać nosa tam gdzie nie mam nic mądrego do powiedzenia. Gdybym się wymądrzał, mówił rzeczy które mogą nie mieć sensu, kręcił, etc. wtedy robota którą miałem dostarczyć byłaby nie fajna. Standardy, które wyznaczyłem byłyby nie fajne. wrażenia innych  po przeczytaniu standardów byłyby nie fajne.
Jasne, każdy z nas chciałbym zrobić coś ciekawego i ważnego – ja też. Czasami jednak przychodzi moment, że coś mnie (nas wszystkich) przerasta. Możemy wtedy zrobić dwie rzeczy: wziąć na siebie odpowiedzialność i spierdolić sprawę śpiewająco; budżet, czas, reputacja, nerwy, zdrowie, co tam jeszcze można. Lub! Lub zagrać w otwarte karty: nie dam rady, potrzebuje kogoś innego do pomocy, albo w ogóle się na tym nie znam, musicie znaleźć kogoś innego.
Sami zgadnijcie która postawa jest bardzie pro.
Następnym razem postaram się bardziej technicznie napisać.

Dodaj komentarz