Jak ja tych PMów

pm

Pamiętam gdy byłem młodszy, myślałem sobie że taki PM to co najmniej darmozjad. Siedzi na dupsku i czyta internet. Czasem zajrzy do pokoju gdzie krew, pot, łzy. Gdzie bohaterowie oddają swoje życie na froncie. Gdzie dzieje się prawdziwa praca, a komputery piszczą z rozkoszy kompilacji. I zamarudzi taki, czemu to jeszcze nie działa, a czemu wolno, a miało być, a jak tu kliknę to źle się dzieje, godzin nie zaraportowaliście, źle je zaraportowaliście i tak marudzi, a potem idzie z innymi sobie podobnymi na kawkę pośmiać się ze swoich sucharków.

Z czasem gdy zacząłem zdobywać trochę więcej doświadczenia i obycia w życiu, w życiu zawodowym, czy w ogóle. Powoli,  powolutku gdy sam brałem coraz większą odpowiedzialność za rzeczy związane z projektem, z ludźmi, z firmą gdzie spędzam sporo czasu, zauważałem w PMie człowieka. Człowieka odpowiedzialnego za kilka(naście) rzeczy, nie tylko za to marudzenie, ale też za inne rzeczy.

Jira

Na przykład jest odpowiedzialny za to, żeby JIRA wyglądała i działała dobrze, żeby bohaterom się łatwo i przyjemnie z niej korzystało. Wspólnie ustalacie wygląd, stany, przepływy, i inne. Natomiast później to on przeklikuje to piekielne narzędzie i robi żeby było tak jak ustaliliście.

Klient

Przypomnij sobie, kiedy ostatni raz klient cię totalnie irytował swoim zachowaniem, albo kiedy ostatni raz klient powiedział że zupełnie nie nadajesz się do roboty, nawet po tym gdy skasowałeś mu połowę bazy na produkcji? Nie pamiętasz? To znaczy, że twój PM robi doskonałą robotę i chroni was przed gównem, które klient z siebie wypluwa. Ale nie myśl sobie, że klient wie o każdym waszym fochu. Nie, znowu to PM musi mu sprzedać wasze niezadowolenie z projektu, wyboru technologii, kierunku gdzie idzie projekt, czy innych różnych decyzji.

Hajs

A teraz wspomnij sobie dziesiąty dzień tego miesiąca lub poprzedniego, pamiętasz gdy zalogowałeś się na swoje konto bankowe, a hajs się zgadzał? Wiesz czemu tak jest? Bo maruda PM dopilnował tego, że godziny zaraportowane przez was zgadzały się z umową którą szef podpisał z klientem, potem wystawił fakturę i przypilnował klienta aby ten opłacił ją w terminie, żeby hajs się zgadzał na koncie każdego zainteresowanego.

Spotkania

Pamiętasz może te wszystkie spotkania z klientem, na których siedziałeś i myślałeś o dwóch rzeczach. Nie mogę zasnąć! Co ja tu robię? Nikt mnie o nim nie pyta i w zasadzie nie wiem co tutaj robię. Nie pamiętasz? Znowu, to twój zbawca PM robią świetną robotę i wysiaduje na nich za ciebie, za was. W magiczny sposób nie zasypia i gdy pytany o X zna na to odpowiedź, lub potrafi odpowiedzieć pytaniem na pytania, kupić czas, przyjść do was z tym pytaniem wrócić na spotkanie i odpowiedzieć klientowi, tak że będzie on zadowolony z komunikacji.

Szanuj PM swego, możesz mieć gorszego

Jeśli masz dobrego PM, nigdy nie będziesz musiał poznawać złej strony klienta dla którego robisz soft. Nie będzie musiał siedzieć na nudnych spotkaniach i robić głupiej miny, gdy podczas przeglądania wykopu padnie twoje imię na spotkaniu. Przepływ w danych nie będzie powodować nerwicy, bo ktoś czegoś nie wie, nie będziesz musiał klikać tysiąca durnych guziczków żeby zmienić stan zadania przypisanego do ciebie. Te i tysiąc innych większych i mniejszych rzeczy, dzięki dobrego PM spowodują, że będziesz mógł się zająć tym co najważniejsze. Tworzeniu dobrego kodu w twoim ulubiony języku w ulubionych IDE – bez żadnych przeszkód.

 

9 thoughts on “Jak ja tych PMów

  1. Pingback: dotnetomaniak.pl
  2. Mam pytanie. Czy PM powinien bardziej bronić swojego zespołu, czy być bardziej usłużny klientowi i kłaść uszy i kulić się przed gniewnym klientem?

    1. Moim zdaniem PM jest pomiędzy. Ma bronić swoich ludzi, bo bez tego klient nie będzie mieć ludzi do pracy, albo morale będą słabe, albo soft będzie słaby, albo coś innego. Jednocześnie musi dbać o klienta, bo bez tego nie będzie góry złota. Niestety aby być dobry PM trzeba być dobrym sprzedawcą, mówcą, psychologiem, słuchaczem, przyjacielem. PM musi „sprzedać” się każdemu. Może się wydawać że do niewdzięczna rola, ale jeśli będzie dobrze wykonana, wszyscy będą zadowoleni – niestety często może to zostać przeoczone.
      Jestem natomiast przekonany, że PM w żadnym przypadku nie może kłaść uszu – przed nikim. Ma bronić każdej ze stron. Ma rozumieć zły humor klienta, gdy zespół nie dostarczył. Ma także cisnąć klienta o wymagania, gdy zespól nie ma co robić, lub coś jest nie doprecyzowane.

  3. Kolejnym etapem jest posiadanie własnej firmy i odpowiadanie za PM’ów. Ogólnie najcięższa praca w każdym projekcie to praca z klientem.

    PS. Dobry wpis, fajnie się czytało.

  4. Z jirą wydaje mi się, że trochę przesadziłeś, ale zgadzam się całym sercem z przesłaniem 🙂

    PM w poprzedniej firmie przed pójściem na urlop, wrzucił mi część swoich obowiązków na 2 tygodnie… dopiero wtedy zacząłem naprawdę doceniać, to co robił dla mojego zespołu.

    „..twój PM robi doskonałą robotę i chroni was przed gównem..” – potwierdzam 😉

    1. Ja ostatnio musiałem powalczyć chwilę z JIRA i namówić ją żeby robiła trochę więcej niż to co oferuje z pudełka i dlatego wspomniałem, wiesz świeża rana.
      Dzięki za komentarz 🙂

Dodaj komentarz